piątek, 2 kwietnia 2021

oj tam, oj tam przemalowałam chłopca

 Chłopcu dam już spokój...

Podłubałam jeszcze nieco przy portrecie nieszczęsnego chłopca, trochę się zmieniło i na tym etapie obraz w końcu przestał mnie denerwować. Z efektu nawet jestem zadowolona, tylko skandalicznie dużo czasu ta praca mi zajęła, do tego na zdjęciach gadzina wychodzi jak chce...

Portret Chłopca z perłą  - olej na płótnie 80x 110cm

Fragment obrazu

 

Tajemnica Wielkiej Nocy...

Czasami bywa tak, że z przyczyn kosmicznych zrobi się duża plama, a do tej plamy dołączy druga, a potem jeszcze kreseczka i kropeczka i takie tam...w końcu powstanie obrazek, ot taka tajemnica ;)

Rysunek w technice mieszanej 50x70cm

 

Tymczasem u Maestrów... 

No więc powiem ci kochaneńka w tajemnicy, że my już też po! No tak tą lepszą, a jak? Nie Dziurdziowie i  Pypcia jeszcze w styczniu, a my oddelegowani w marcu jako przyjaciele przyjaciół ambasadorów sztuki... Tylko cyt, cicho sza, bo to wielka tajemnica jest, jak się domyślasz zupełnie nie mam nerwów na jakieś nieprzyjemności. O tak masz rację, lepiej bym tego nie ujęła, taka nasza tajna  misja ratowania zacnych przodków i zadków. A wiesz, starej Dziuni nie zaproponowali!? Między nami mówiąc jest pyskata i mogła się tego spodziewać, że nie zaproszą. A co duszyczko porabiasz w tym roku na święto jaja?

 

Z życzeniami Radosnych Świąt Wielkiej Nocy

am



niedziela, 21 lutego 2021

portret chłopca z perłą

  Mozolne dłubanie pędzlem stawało się coraz bardziej niebezpieczne. Żeby nie zrobić dziury w płótnie albo co gorsze nie przemalować chłopca z perłą na dziewczynkę z wazonem,  postanowiłam zrobić zdjęcie i schować obraz  głęboko za szafę. Tym sposobem być może  uchroniłam portret Dudusia przed zagładą, być może...    Dla wyjaśnienia Duduś stanowi 1/3  potrójnego szczęścia, które zawitało w moim życiu i na tym świecie pewnego lutowego poranka 14 lat temu, pozostałe 2/3 oczywiście  równie udane! Hura!!!

"Chłopiec z perłą"  - olej na płótnie 80x110cm

W wyniku spowolnienia pracy wyszło trochę rocznicowo i ckliwie więc nie ma tego złego. Poza tym na razie szczęśliwie nuda...

Fragment obrazu

Zimowe podwórko w ubiegły czwartek

Z życzeniami beztroskiej nudy

am







czwartek, 31 grudnia 2020

oj będzie bal

Droga Wróżko Zmróżko 

 W mijającym roku bardzo się starałam i byłam naprawdę grzeszna grzeczna. Po każdym trzęsieniu ziemi sumiennie odgruzowywałam zgliszcza, wieszałam świeże firanki i ponownie ustawiałam bibeloty na leciwych komodach. Do tego ugotowałam hektolitry zup i tysiące kalorii innych dań. Dbałam o ogień w kominku i płomień w sercu, szczerze płakałam po przejechanej ropusze, przekonywałam dziatwę, że kredki nie gryzą... Dzielnie odwiedzałam dento-sadystę, żeby mieć miły uśmiech, po czym zgodnie z zaleceniami króla szczelnie przykrywałam go chirurgicznymi maskami i innymi burkami. Złociutka, w noworocznym prezencie, jeśli to możliwe poproszę o "końskie" zdrowie dla całej rodziny, stado farb w ładnych kolorach a dużych opakowaniach, natomiast najmniejszy z możliwych pakiet trosk i problemów. Możesz też czasem nocą wysłać do mnie zastęp tańczących krasnoludków, żeby cichaczem posprzątały chatę i pozakręcały tubki z farbami (ale to tak dodatkowo).

Taki tam wgląd w co i jak... każdy lubi sobie popodglądać ;)



z  życzeniami,
am


sobota, 10 października 2020

pomarańczowy portret damy z ostrokrzewem

"Portret damy z ostrokrzewem" - praca olejna na  lnianym płótnie, wymiary:50x70cm
 Kto maluje ciemne obrazy, ten ma pewnie załamanie nerwowe i ciemno w domu ;)

    Kolejny październik, kolorowe liście, ciepełko nasączone zapachem ogródkowych winogron i nieznośny niepokój, że wszystko tak szybko... W tej aurze malarka z wiecznym niedoczasem w końcu wydusiła z siebie kolejne "dzieło". Dzieło, bo na niedzieła zdecydowanie szkoda czasu i atłasu (czytaj farb). Zresztą malowanie obrazów zdaje się obecnie  nieco archaicznym i bezcelowym zajęciem, przynajmniej to w wydaniu klasycznym. Małe płócienko nie przebije przecież przebojowych "wytworów" korzystających z technicznych udogodnień z dobranym modnym tematem. Chociaż z drugiej strony, na pocieszenie,  to właśnie te "małe obrazki" odwiecznie wiszące na ścianach domów w najbardziej intymny sposób uczestniczą w życiu ich mieszkańców. 
Do tego dochodzi  sentyment, który znaczy wiele, bo cudownie zabezpiecza byt dzieła. Sytuacja się komplikuje, gdy nadchodzą  następcy, zdarza się, że niewtajemniczeni, nieświadomi tradycji i własnej tożsamości. Kolejne pokolenia w ramach gruntownych porządków, oczyszczania umysłu i aury potrafią hurtowo wyzbyć nie tylko paździerzowych gratów ale z rozpędu również cudzych (własnych) wspomnień. Dla mnie  najsmutniejsze są wyrzucone, porzucone zdjęcia, do kupienia za złotówkę z kartonowego pudełka na pchlim targu, ale widok  niechcianych obrazów równie mocno boli i łapie za gardło. 


 Pozdrowienia znad "jeziora" baliał ;) 

Wiwat jesień, wiwat pomarańczowy! 

am

 



sobota, 23 maja 2020

złodziej nie brzmi dumnie!

 Świat jaki jest każdy wie,  bez zaskoczenia można się spodziewać wszystkiego. Natomiast internet, to niezmierzona otchłań, gdzie znajdziesz  największe skarby ale także śmieci. Zyskasz  przyjaciół, którzy zawsze pomogą i wrogów, którzy zniszczą ci życie. Niemniej dzisiejsze netowe znalezisko zaskoczyło mnie zasmuciło i zwyczajnie łapy mi opadły.  Moje obrazki i rysunki są bezczelnie powielane i sprzedawane w internecie. Człowiek , który, to robi podaje link do mojego bloga tylko po to, żeby klient mógł sobie wybrać i zamówić jakąś pracę. Interes chyba idzie dobrze, bo mam bardzo dużo wejść na bloga właśnie z Azji. Mój "marszand" najwyraźniej czuje się bezkarny i wcale się nie ukrywa, ma konto na fejsie i ogólnie nie wygląda by był skrępowany całym tym procederem.


Z pozdrowieniami,
am

piątek, 15 maja 2020

majowe przymrozki

Szalone lata 20-e rozkręcają się na całego, a my powoli się przyzwyczajamy. Zapowiedzą, że jutro lądują na pobliskim polu ufoludki, to grzecznie pójdziemy przywitać. Oczywiście z kwiatami ale w maskach i rękawiczkach, bo nie wiadomo czy jakiegoś wirusa nie przywloką te całe ludki. Za to w domu zabójczo słodko pachnie przetworami z nektaryn i brzoskwiń. Te gady pewnie będą się gotowały jeszcze ze trzy dni.
Musy, drzemy, sorbety, kompoty wytwarzane  z brzoskwiń w maju kiedyś wydawałyby się czymś dziwnym ale nie dziś. Prozaicznie, pan na targu śpieszył się do domu i wręczył mi jakieś 25 kilo tych słodziaków, to teraz za karę gotuję. W nagrodę bardzo ładnie pachnie w całym domu. Co do zapachów, to do nowego obrazka użyłam ciut terpentyny weneckiej, a ta pachnie tak cudownie, że można z domu nie wychodzić. Jak unowocześnią tego blogera, to koniecznie puszczę wam ten zapach weneckiej.

"Majowe przymrozki" - olej na zabytkowej desce 60x100cm


Fragment obrazu z cieniem jakiegoś ufoludka


Nomadyczny warsztacik malarki

Słodkiego maja!
am

wtorek, 24 marca 2020

pawie małpy i delfiny

Podejrzewałam, że lata 20-te okażą się szalone ale, że aż tak?
Ulicami  Madrytu pląsają pawie, w Wenecji radośnie pluskają się delfiny.  U mnie króliki z sarnami ganiają w berka i tylko jakby brakuje miejsca dla człowieka. Najdziwniejsza i najsmutniejsza wiosna.

Praca na tekturze, wykonana kredkami farbami i ołówkiem  50x70cm (marzec 2020)

Osłupiałe tulipany od 16 dni w wazonie,  wcale nie zamierzają przekwitnąć.

Szok i  przedłużający się pobyt w domu stymulują dziwne aktywności, powstają nieoczekiwane obiekty.
Szczur z papieru, dzieło mojego męża, 35x30cm
   
 Pozdrawiam ciepło i najcieplej,
am