W dzieciństwie, wieczorami klękałyśmy z Babcią przy łóżku i modliłyśmy się do Anioła Stróża. Sama Babcia w swojej powłóczystej, nocnej koszuli, z rozwianym włosem w półmroku przypominała istotę nieziemską, ja zapewne rozanielonego diabełka. Na koniec ceremonii, obowiązkowo była kilometrowa litania, daj zdrowie temu i tamtemu i żeby...Ta ciągła potrzeba opieki, dopilnowania, opatrzności pozostała we mnie do dziś.
Poniższy obraz powstał z potrzeby serca, ducha i głowy. Uskrzydlony, albo jak kto woli odjechany.
Serdecznie zapraszam i pozdrawiam.
"Jak stróż w boże ciało" , namalowany farbami olejnymi na zabytkowej płycinie drewnianej 45cmx97cm
jeszcze pocięte w drobny mak...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.