Kiedy pragniesz odpłynąć
https://www.youtube.com/watch?v=q-tdMRGtv9c
Długo malowany obraz na starym, drewnianym panelu ostatecznie (tymczasem) zakończyłam ostatniego dnia grudnia. Inspiracją była ogromnych rozmiarów Madonna strzeżąca Bazyliki Notre -Dame de la Garde w Marsylii (1870r.), to ta złota, z rozwianym włosem. Figura ma wewnątrz takie techniczne schody, którymi można wejść do samej góry i przez otwory w oczach Madonny, niczym z tarasu widokowego lustrować okolicę. Nie jest to atrakcja dla turystów, a jedynie rozwiązanie techniczne. Wstęp mają tam wybrani, na przykład opiekun figury, który regularnie sprawdza czy nie kroi się jakaś apokalipsa budowlana. Natomiast była to tylko inspiracja, impuls niczego nie próbowałam odwzorować, po prostu zachwycona ideą beztrosko popłynęłam na fali własnej imaginacji i dotarłam w jeszcze inne rejony niż autor Madonny..
Powracająca myśl jest taka, że Ilość obrazów, którymi obecnie dysponuję, kusi zorganizowaniem dużej wystawy, choćby po to, żeby móc zobaczyć, jak to razem wygląda, bo tak to w sumie nie widać czy to w ogóle się klei ;). Tymczasem, w związku z inwazją botów, które upatrzyły sobie to miejsce, obniżyłam znacząco jakość zdjęć, co czyni Madonnę ciastowatą odbiegającą od realu, no ale trudno dawać się "kroić" bez końca, taki mamy świat...
Kłaniam się
am
| "...Moc truchleje" - obraz olejny na drewnianym panelu 60x150cm |
![]() |
| Praca na tekturze w technice rysunkowo-,malarskiej "Matka Boska Wspomożycielka" |
W lipcu 2025 wakacyjnie podróżowałam w czasie, spontanicznie, bez kompasu i biletu. Traf chciał, że przypadkowo wylądowałam w latach dwudziestych albo trzydziestych zeszłego stulecia, a zauroczyła mnie nadgryziona zębem czasu dekoracyjka - masówka europejska w stylu chińszczyzna vel japońszczyzna. Drogowskaz - małe fajansowe i gipsowe figurki ułożyły się w historię z dreszczykiem, do tego kolor przeniósł się niespodziewanie dobrze razem z kurzem i patyną. Natomiast najlepiej ze wszystkiego przeniósł się duch! Emocji całemu wydarzeniu dodał fakt, że malowałam na nie swoim, pomazanym wcześniej płótnie, cudzymi farbami i pędzlami. Ale, żeby nie było łatwo i jednoznacznie, część farb była jednak moja;) Cudze farby, to ciekawe doświadczenie, ktoś kupił dla siebie inne kolory i marki. Do tego właściciel farb nie żyje, a farby wcale nie miały być dla mnie. Tak jak niektóre moje obrazy z założenia nadają się do schowania za szafę, bo są tak smutne albo traumatyczne, to "Mała Azja" na pewno nie! Jest na swój sposób urocza i bezpieczna w odbiorze, w dodatku niewielkich rozmiarów, wprost jak ciasteczko do kawki. Na koniec jeszcze coś z tych odległych wojaży, mam jeszcze wiadomość od mojej ukochanej babci Janeczki, porucznika AK, pseudonim "Nina", która apeluje o zaprzestanie manipulacji historią, wypaczanie tego którzy chłopcy byli nasi, bo to jednak proste jest...
![]() |
| "Mała Azja" obraz olejny na lnianym płótnie 90x80cm |
Bajka jednoobrazkowa, film jednoklatkowy w wersji kolorowej. Podobno można ocenić daną osobę patrząc na nią przez 0,1 do 30 sekund, a to wrażenie często bywa kluczowe w późniejszych relacjach. Tyle też trzeba poświęcić czasu, żeby ocenić dzieło. Studium strachu i bezradności to obraz - gra, niebezpieczna zabawa między malarzem, a modelem. Gra w obieranie ze skórki, obstawianie i blefowanie. Gra w strachy nie na lachy. Rzucisz kostką, to zobaczysz kostkę, stracisz pionka i runiesz!
Nie ma wątpliwości, że w istocie nic nie jest takie, jakim z pozoru się wydaje, a diabeł tkwi w szczegółach. Nad arszenikowymi zieleniami unosi się upojny zapach podgrzanych ziół: anyżu, rozmarynu, oregano, ze słodką nutą szczypiącego dymu. Oranże i cytryny pożarły co się dało. Powietrze faluje, bucha gorącem, ogień jest blisko, a niebo nie jest niebieskie. Jeszcze słychać delikatny szelest liści i zalotną pieśń chóru cykad, cykaną aż do końca. Nad wszystkim na przezroczystych linach dynda niewidzialny ładunek tego co ludzkie, a niewerbalne, to balast bliski eksplozji. Nie brakuje świadków i obserwatorów, złe uczynki nie są błahostką, a dobro się nie świeci. Tajemnicy szukaj w środku. Niestety nie ma łatwo, żeby rozwiązać zagadkę, trzeba się na chwilę zatrzymać i dobrze przyjrzeć, Oceniając "w locie" można odnieść wrażenie, że to dekoracja ścienna, kolorowe dyrdymały, a przecież nic bardziej mylnego.
| "Diabeł tkwi w szczegółach" 120x155cm, olej na starej sklejce |
W pokoju w którym niekiedy pracuję, na niebieskiej ścianie w zdobionej mosiężnej ramce, wisi maleńka reprodukcja "Pomarańczarki" Maksymiliana Gierymskiego. To obraz dla mnie bardzo ważny z powodów artystyczno - malarskich, niedoścignione barwy z cieniami i półcieniami, najpiękniejsza ever perspektywa powietrzna. Namalowana kobieta, jej spracowane dłonie, koszyk z owocami i kłębuszkiem zapierają dech, To jest dzieło z potężnym przekazem informacji, niczym gruby podręcznik do nauki malowania, analizując je namalujesz brachu wszystko! Jest to również jeden z odzyskanych cudów utraconych podczas II wojny światowej, dzieło ukradzione z premedytacją, które dzięki wielkiej determinacji i pracy zostało po latach Polskiemu Narodowi przywrócone.
Natomiast moja niewielka i skromna praca "Bieżnik polski", to od strony formalnej kwiatki w wazonie stojące na pasiastej tkaninie, z ciemnym tłem. Od strony intelektualnej, przetworzone przez głowę malarki, pełni rolę powiastki obrazkowej. To symbol Matki - Ojczyzny szarganej trudną historią, Ludowy bieżnik jest symbolem zachowania tożsamości i wartości kultury. Majaczące w tle strzępki "złego" to pamięć i przestroga, Generalnie słabe jest tłumaczenie co malarz miał na myśli, jednak po ilości zarzutów pod moim adresem, a nawet pogróżek, pozwoliłam sobie na to krótkie wyjaśnienie ;)
![]() |
| Bieżnik polski - praca olejna na płótnie |
Pozdrawiam
pacyfistka am