czwartek, 31 grudnia 2020

oj będzie bal

Droga Wróżko Zmróżko 

 W mijającym roku bardzo się starałam i byłam naprawdę grzeszna grzeczna. Po każdym trzęsieniu ziemi sumiennie odgruzowywałam zgliszcza, wieszałam świeże firanki i ponownie ustawiałam bibeloty na leciwych komodach. Do tego ugotowałam hektolitry zup i tysiące kalorii innych dań. Dbałam o ogień w kominku i płomień w sercu, szczerze płakałam po przejechanej ropusze, przekonywałam dziatwę, że kredki nie gryzą... Dzielnie odwiedzałam dento-sadystę, żeby mieć miły uśmiech, po czym zgodnie z zaleceniami króla szczelnie przykrywałam go chirurgicznymi maskami i innymi burkami. Złociutka, w noworocznym prezencie, jeśli to możliwe poproszę o "końskie" zdrowie dla całej rodziny, stado farb w ładnych kolorach a dużych opakowaniach, natomiast najmniejszy z możliwych pakiet trosk i problemów. Możesz też czasem nocą wysłać do mnie zastęp tańczących krasnoludków, żeby cichaczem posprzątały chatę i pozakręcały tubki z farbami (ale to tak dodatkowo).

Taki tam wgląd w co i jak... każdy lubi sobie popodglądać ;)



z  życzeniami,
am


sobota, 10 października 2020

pomarańczowy portret damy z ostrokrzewem

"Portret damy z ostrokrzewem" - praca olejna na  lnianym płótnie, wymiary:50x70cm
 Kto maluje ciemne obrazy, ten ma pewnie załamanie nerwowe i ciemno w domu ;)

    Kolejny październik, kolorowe liście, ciepełko nasączone zapachem ogródkowych winogron i nieznośny niepokój, że wszystko tak szybko... W tej aurze malarka z wiecznym niedoczasem w końcu wydusiła z siebie kolejne "dzieło". Dzieło, bo na niedzieła zdecydowanie szkoda czasu i atłasu (czytaj farb). Zresztą malowanie obrazów zdaje się obecnie  nieco archaicznym i bezcelowym zajęciem, przynajmniej to w wydaniu klasycznym. Małe płócienko nie przebije przecież przebojowych "wytworów" korzystających z technicznych udogodnień z dobranym modnym tematem. Chociaż z drugiej strony, na pocieszenie,  to właśnie te "małe obrazki" odwiecznie wiszące na ścianach domów w najbardziej intymny sposób uczestniczą w życiu ich mieszkańców. 
Do tego dochodzi  sentyment, który znaczy wiele, bo cudownie zabezpiecza byt dzieła. Sytuacja się komplikuje, gdy nadchodzą  następcy, zdarza się, że niewtajemniczeni, nieświadomi tradycji i własnej tożsamości. Kolejne pokolenia w ramach gruntownych porządków, oczyszczania umysłu i aury potrafią hurtowo wyzbyć nie tylko paździerzowych gratów ale z rozpędu również cudzych (własnych) wspomnień. Dla mnie  najsmutniejsze są wyrzucone, porzucone zdjęcia, do kupienia za złotówkę z kartonowego pudełka na pchlim targu, ale widok  niechcianych obrazów równie mocno boli i łapie za gardło. 


 Pozdrowienia znad "jeziora" baliał ;) 

Wiwat jesień, wiwat pomarańczowy! 

am

 



sobota, 23 maja 2020

złodziej nie brzmi dumnie!

 Świat jaki jest każdy wie,  bez zaskoczenia można się spodziewać wszystkiego. Natomiast internet, to niezmierzona otchłań, gdzie znajdziesz  największe skarby ale także śmieci. Zyskasz  przyjaciół, którzy zawsze pomogą i wrogów, którzy zniszczą ci życie. Niemniej dzisiejsze netowe znalezisko zaskoczyło mnie zasmuciło i zwyczajnie łapy mi opadły.  Moje obrazki i rysunki są bezczelnie powielane i sprzedawane w internecie. Człowiek , który, to robi podaje link do mojego bloga tylko po to, żeby klient mógł sobie wybrać i zamówić jakąś pracę. Interes chyba idzie dobrze, bo mam bardzo dużo wejść na bloga właśnie z Azji. Mój "marszand" najwyraźniej czuje się bezkarny i wcale się nie ukrywa, ma konto na fejsie i ogólnie nie wygląda by był skrępowany całym tym procederem.


Z pozdrowieniami,
am

piątek, 15 maja 2020

majowe przymrozki

Szalone lata 20-e rozkręcają się na całego, a my powoli się przyzwyczajamy. Zapowiedzą, że jutro lądują na pobliskim polu ufoludki, to grzecznie pójdziemy przywitać. Oczywiście z kwiatami ale w maskach i rękawiczkach, bo nie wiadomo czy jakiegoś wirusa nie przywloką te całe ludki. Za to w domu zabójczo słodko pachnie przetworami z nektaryn i brzoskwiń. Te gady pewnie będą się gotowały jeszcze ze trzy dni.
Musy, drzemy, sorbety, kompoty wytwarzane  z brzoskwiń w maju kiedyś wydawałyby się czymś dziwnym ale nie dziś. Prozaicznie, pan na targu śpieszył się do domu i wręczył mi jakieś 25 kilo tych słodziaków, to teraz za karę gotuję. W nagrodę bardzo ładnie pachnie w całym domu. Co do zapachów, to do nowego obrazka użyłam ciut terpentyny weneckiej, a ta pachnie tak cudownie, że można z domu nie wychodzić. Jak unowocześnią tego blogera, to koniecznie puszczę wam ten zapach weneckiej.

"Majowe przymrozki" - olej na zabytkowej desce 60x100cm


Fragment obrazu z cieniem jakiegoś ufoludka


Nomadyczny warsztacik malarki

Słodkiego maja!
am

wtorek, 24 marca 2020

pawie małpy i delfiny

Podejrzewałam, że lata 20-te okażą się szalone ale, że aż tak?
Ulicami  Madrytu pląsają pawie, w Wenecji radośnie pluskają się delfiny.  U mnie króliki z sarnami ganiają w berka i tylko jakby brakuje miejsca dla człowieka. Najdziwniejsza i najsmutniejsza wiosna.

Praca na tekturze, wykonana kredkami farbami i ołówkiem  50x70cm (marzec 2020)

Osłupiałe tulipany od 16 dni w wazonie,  wcale nie zamierzają przekwitnąć.

Szok i  przedłużający się pobyt w domu stymulują dziwne aktywności, powstają nieoczekiwane obiekty.
Szczur z papieru, dzieło mojego męża, 35x30cm
   
 Pozdrawiam ciepło i najcieplej,
am




niedziela, 5 stycznia 2020

przybywają magowie!

 Ale jak wyglądają  ci Święci, no jak? No właśnie wyłącznie tak, jak pokazał malarz [sic!]. Patrząc na dzieła stworzone na przestrzeni wieków zaprawdę jest w czym wybierać. Tymczasem sama nie mam  śmiałości malować tego i tamtego świętego oblicza, może za jakiś czas... Raz co prawda  na własny użytek zmaterializowałam  sobie Anioła Stróża (na niebiesko mi się widział) ale, że własny był, to jednak mniejsza odpowiedzialność TU DO OBEJRZENIA. W ostatnich dniach po pewnych przemyśleniach na szarej tekturze opartej o nomadyczną sztalugę pojawili się Magowie, Mędrcy, Królowie. Jest ich więcej niż trzech, niosą dary, przybyli złożyć pokłon. Na obrazie  nie pomieścili się wszyscy w całości ale  w końcu coś tam można sobie dowyobrazić ;)
  
"Magowie" - obraz na szarej  grubej tekturze, kredki i farby 50x70cm

Podpisać, oznaczyć, odcisnąć palec, a kradziejowi ewentualnie odciąć palec (łapę?)

Z najlepszymi życzeniami,
am

poniedziałek, 16 grudnia 2019

pomarańcze z cynamonem i oleje z terpentyną

 W malowaniu lubię zapach farb olejnych i terpentyny, a obrazy wolę kończyć niż zaczynać. Farby akrylowe są jakieś tandetne, a po wyschnięciu ciągną się jak stara guma, natomiast dobre oleje są plastyczne i miękkie jak dojrzałe awokado. Gwasze i akwarele lubię bardzo, jednak do dzieł gabarytowych się nie nadają, chociaż... Jako nastolatka namalowałam gwaszami kilkumetrowe dzieło na ścianie maminego mieszkania "Zachód słońca" wyszło niebanalnie i bardzo ekonomicznie jak na ten format. Najcudniejsze do malowania jako podobrazie  są sklejki i deski, najlepiej stare i w dobrym gatunku, mogą być w dziwnych kształtach. Blejtramy lubię w drugiej kolejności ale raczej te z lnianym płótnem, tylko naciągania płótna na blejtram to ja wprost nie znoszę. Jestem malarskim nomadem, chodzę ze sztalugą po całym domu i wykorzystuję wolne kąty, latem mam do dyspozycji oranżerię. Wszystko dlatego, że pracownię musiałam tymczasem oddać w użytkowanie pewnej uzdolnionej 12-letniej baletnicy - cud figury. Farby  "chodzą"  krok w krok za mną i sztalugą, niektórzy domownicy twierdzą, że strasznie śmierdzą? Pędzle mam ale lubię malować czym popadnie, czasem jest to ściereczka ( najlepiej bawełniane stare gacie lub kawałek prześcieradła), a  niekiedy papierowy ręcznik, nóż czy palec. Uprawiam kolorystyczny hardcore, malowanie sporego obrazu trzema kolorami (często resztki z zaschniętej tubki) bawi mnie i pobudza adrenalinę. Zwykle maluję z głowy i staram się nie powtarzać, malowanie ze zdjęć jest raczej żałosne, a z natury (kocham) często trudne do zrealizowania.
Taka jestem w grudniu 2019 roku, za rok (o ile będę) mogę mieć inne poglądy w ww. kwestiach, chociaż zapach wydziału malarstwa z przesiąkniętych farbami i terpentyną ścian i podłogi będę kochać niezmiennie. Przed nami  szalone(?) lata 20-te, oby nam się dobrze żyło!

Zabawy nad morzem  (grudzień 2019) - obraz olejny na zabytkowej sklejce 40x100cm


 Kiedy  wycierając kurze zdajesz sobie sprawę, że zrobiłaś wszystko, żeby dom był nieodkurzalny...



"Zabawy nad morzem" w eklektycznej ramie (na chwilę?

Fragment obrazu

Z pozdrowieniami pachnącymi pomarańczami i cynamonem,
am (wiejska malarka)
PS Rysowanie też jest super, ale to już inna historia