czwartek, 20 kwietnia 2017

zmanierowany tenebryzmem prosiak z ogniska

W tym roku kwiecień dawał mi popalić.  Oszczędzę jednak sobie, jak i Państwu żałosnych wywodów czy złorzeczeń. Życie gna dalej, a ja nieśmiało dostrzegam, światełko w tunelu.
Tymczasem wystawiam na internetowe salony świeże, mokre i bezwstydnie różowe dzieło, z prosiakiem w roli głównej. Zaryzykuję stwierdzenie, że wyszedł mi nokturn, w duchu maniera tenebrosa ;)

 Prosiak z ogniska po polsku, obraz olejny na drewnianej płycinie, 120x70cm

Jeszcze w wersji pokrojonej...
 
Fragment obrazu

Pozdrawiam ciepło,
Anita Olaboga
 Stary kluczyk do  pianina do dobrego...

czwartek, 16 marca 2017

rozmodleni


 Rozmodleni' technika mieszana, praca na tekturze 50x70cm

W marcu, ujrzeli światło dzienne "Rozmodleni". Wyrwani gdzieś z podświadomości malarki, osadzeni na grubej szarej tekturze, cieszą się każdą chwilą. 
Ja tymczasem biegnę dalej i dalej, bo głowa już w zupełnie innym miejscu.

Ciężarek od zegara i fragment zdobienia krzesła, ułożone na papierze ściernym

Pozdrawiam wiosennie, z życzeniami radości istnienia,
am

czwartek, 16 lutego 2017

absolwentka

Chcecie historyjkę? Myślałam o takiej pełnokrwistej, a momenty mogą być?
Dziś, malarka-grafomanka, pisanie sobie jednak daruje...pardon.

  "Absolwentka" - olej na płycinie 90x70cm

Tymczasem, jest scenka rodzajowa, emocjonalna aż do szpiku kostki.
Świeżutko odmalowana, pędzle jeszcze mokre, a ręce brudne!

 Fragment, tak myślę, że w sumie można ten obraz pociąć na kawałki ;)

Dodatkowo, piosenkę (z ciachem na materacu) dołączyłam, tak mi pasowała...


W Grecji właśnie zakwitły mimozy, a w moim polskim domu, pączki kwiatowe wypuściła oliwka.
Jest zatem zielona nadzieja, tudzież nadzieja na zielone!


Uściski,
am

wtorek, 10 stycznia 2017

orszaki dworaki na czarnym lodzie


Z pamiętnika malarki
Od listopada działam  w zgodzie z zimowym cyklem ziemi. Jest ciemno prawie cały dzień i to się przekłada na prace.  W tej aurze powstają przepełnione emocjami obrazy: nocne, czarne, mroczne, powidoki, czarna rozpacz, czarna magia, czarni ludzie, czarne dziury i czarny humor. Napakowane po brzegi, bo każdy maluję, jakby miał być tym ostatnim. Podsumowując trzeba będzie dokupić: po pierwsze primo - czarny węgiel do ogrzewania; po drugie secundo - tubę czarnej olejnej, do kontynuowania pracy twórczej.


"Orszak" - obraz olejny na zabytkowej płycinie, 90x140cm, grudzień 2016/styczeń 2017

Z notatnika kucharki matki czworga, żony
1 Czarna kawa z ekspresu na początek dnia...jeszcze jedna...dolewka...kąpiel w czarnej kawie
2  Gołąbki bez zawijania, pizza z telepizzy, tort bez pieczenia, sernik na zimno (bez gotowania)
3 Czarna czekolada, gorzkie czekoladki z likierem wiśniowym...lody czekoladowe - pudełko XXL!

W temacie mroków i ciemności, obraz z mojej skromnej kolekcji 1930r,  duński malarz Mouritz Norgaard (1878-1969)

Przesyłam noworoczne chachachy,
am

PS Zobaczyłam mój ostatni obrazek w dziennym świetle i trochę się zdziwiłam. Czernię, zaczerniam, jednym kolorem w zasadzie operuję, a tak kolorowo wyszło?
Jedna tuba czarnej wystarczy, czy od razu tuzin nabyć?
Nie zapomnieć kupić białą olejną do malowania śniegu! 

niedziela, 25 grudnia 2016

ho ho ho


24 grudnia z lotu ptaka
Barszczyk z uszkami, kapusta z grzybami, makowce zawijane, karpie w galarecie, śledzie w omlecie, rodzynkowe ciasta, kapuściana pasta, sernikowa strucla, piernikowa chatka z aureolą, groch z kapustą, kapusta z grochem, śmichy - chichy z łomotem, mlaskanie z chrząkaniem, całowanie ze ściskaniem, śpiewanie - granie - kolędowanie, kanapowe esemesowanie, wygłupy i bolące brzuchy, do tego zero skruchy...



Ciepło pozdrawiam z życzeniami kapki luzu i dystansu.
am



niedziela, 11 grudnia 2016

Juliusz, nić, pies, psi ogon i żarówka albo balonik...

Upatrzył mnie sobie chłopiec z portretu. Czarował, uwodził, kusił.
Akurat spadł pierwszy śnieg, ładny i puszysty. Magia zadziałała,  nim się spostrzegłam, stałam się szczęśliwą posiadaczką tajemniczego obrazu w srebrzystej ramie. W tych zimowych okolicznościach, nadałam chłopcu imię Kaj. On jest podobny do naszego Julka - zauważył Towarzysz podróży. Dzieci zawtórowały - i to jak podobny! - włóżmy Julowi beret!

" Juliusz, nić, pies, psi ogon i żarówka albo balonik" 2016r Olej na płótnie 50x65cm 

Nie było rady, migiem zamalowałam płótno. Potem, dumałam i budowałam i znów dumałam. Wyszło jak zwykle - powoli. Gołym okiem widać, że oba portrety mają się do siebie, jak pięść do nosa albo noc do dnia. Nie dziwota, różni malarze, inne dzieci, berety i 80 lat różnicy robią swoje. Do tego ja się trochę wygłupiałam, a tamten chyba na poważne. Stało się jednak coś nieoczekiwanego, czas na chwilę się zatrzymał.

"Portret chłopca",  autor E.K. 1937rok, obraz przywieziony z Belgii 
Olej na płótnie 30x40cm

Krótkie spotkanie chłopca stamtąd z chłopcem stąd, wniosło do naszego domu, wesołość, poruszenie i świąteczną magię. Wkrótce  Boże Narodzenie, a w kolejce po portrety ustawili się Ida i Fryderyk.

Pozdrawiam grudniowo,
am

sobota, 19 listopada 2016

jak stróż w boże ciało

W dzieciństwie, wieczorami klękałyśmy z Babcią przy łóżku i modliłyśmy się do Anioła Stróża. Sama Babcia w swojej powłóczystej, nocnej koszuli, z rozwianym włosem w półmroku  przypominała istotę nieziemską, ja zapewne rozanielonego diabełka. Na koniec ceremonii, obowiązkowo była kilometrowa litania, daj zdrowie temu i tamtemu i żeby...Ta ciągła potrzeba opieki, dopilnowania, opatrzności pozostała we mnie do dziś.
Poniższy obraz powstał z potrzeby serca, ducha i głowy. Uskrzydlony, albo jak kto woli odjechany.
Serdecznie zapraszam i pozdrawiam.

  "Jak stróż w boże ciało" ,  namalowany farbami olejnymi na zabytkowej płycinie drewnianej 45cmx97cm

jeszcze pocięte w drobny mak...