czwartek, 19 grudnia 2013

**** zimowa bajeczka kulinarna cz.II ****

Rok temu zawisła radośnie na moim blogu "Zimowa bajeczka kulinarna" czytaj TU.
Nie spodziewałam się wtedy jakiegokolwiek rozwinięcia historyjki,  jednak stało się inaczej :-)
Odgrzewam temat pierogów, wszak rumiane są najlepsze!

**** Zimowa bajeczka kulinarna ****
                         cz.II
Minęło 12 miesięcy, zbliżały się Święta Bożego Narodzenia. Tradycyjnie czas męki Matek  Polek, pora lepienia, lepienia pieronów pierogów. Mamusia, zazwyczaj zagoniona i twardo osadzona w sprawach ziemskich  popadła w przedświąteczną zadumę. Rozdarta pomiędzy tradycją, pragnieniem dogodzenia dziecięcym brzuszkom, a własną niechęcią do zatopienia się w masie mącznej bez skutku szukała sensownego rozwiązania. Wspomniała ze łzami w oczach babcię i jej najwspanialsze pierożki jednak nie miała śmiałości wyczekiwać ponownego cudu. Pamiętali o babcinych pierogach lecących z nieba inni ludzie, wyszli zapobiegliwie w dzień  wigilii na łąkę, a nóż coś do misek wpadnie...


Nie zawiedli się, tym razem pierogi leciały z nieba jak oszalałe, było ich dużo i coraz więcej. Wpadły także tłumnie do maminej misy. Mamusia patrząc wysoko w niebo znowu widziała uśmiechnięta babcię, a może tylko jej się zdawało, może to był tylko spiętrzony śnieg?
Wigilia tego roku była magiczna. Goście raczyli się pysznymi pierogami, dzieci  śmiały w głos, psiaki wyczekiwały co spadnie pod stół, a koty dla zabawy łapały cienie z kominkowego ognia.


Po pasterce wszyscy poszli spać, na końcu zasnęła także zmęczona mamusia. W nocy przyśniła jej się babcia i ona sama gdy była małą dziewczynką. Babcia przytuliła ją mocno, a potem powiedziała:
- Dziecko drogie, pierogi są ważne i nieważne. Można świętować przy kawałku bułki, czy misce kapusty kiszonej. Zapewniam cię nie w tym rzecz, a kto myśli inaczej jest w błędzie.
- Jesteś tego pewna babciu?
- Oczywiście, mówię to jako mistrzyni pierogowa. Jest jeszcze jedna ważna sprawa. Musisz iść do przodu, myśleć o realnym życiu, o tych którzy są naprawdę! Pamiętaj mnie już nie ma! Jestem jedynie dobrym wspomnieniem, płatkiem śniegu, cieniem na ścianie. Tylko bardzo cię proszę, niech te wspomnienia nie będą smutne.


 - A czy zostawiać dla ciebie babciu puste krzesło przy stole świątecznym?
- O  tak, zawsze zostawiaj puste krzesło, ale z myślą o tych, którzy żyją i ciebie potrzebują.
Koniec bajki i figa, kto nie czytał - mamałyga!

Jeszcze życzenia świąteczne (zasłyszane):
Mikołaju, proszę daj mi gruby portfel i chude ciało. Tylko błagam nie pomyl się!!!
am

4 komentarze:

  1. PIEKNA BAJKA- dziekuje kotku. buziolkam i naj da Ciebie

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się światło w Twoich ilustracjach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję światłoczule:-)

    OdpowiedzUsuń