piątek, 7 grudnia 2012

czapka z królika

Koniec tygodnia, zima trzyma, a w powietrzu unosi się zapach cynamonu,  pomarańczy i nadchodzących świąt.
 Zimno jest więc będzie  na miejscu zaprezentowanie  własnego autorskiego, najnowszego ( powstał wczoraj wieczorem) projektu- czapy z królika ha, ha.
Jako dziecko PRL-u szczerze nienawidziłam moich króliczych papach w które mama tak uwielbiała mnie przyodziewać każdej zimy:o
 Moja czapola to coś zupełnie innego, niezwykłego - ideał ciepła, żywa, oddychająca...;)
Ja, wyhodowana w stolicy, istota blokowo - komfortowa od jakiegoś czasu mieszkam na kompletnym wygwizdowie - blisko natury? Zaletą tej sytuacji jest fakt, że  zwierzyny u nas dostatek i z kandydatem/ kandydatką na żywą czapę problemu nie powinno być.

- Pani bełkocze bez sensu!
- Ja? :))))))))




 Na zimowe wieczory polecam starego, dobrego Andersena. Królowa Śniegu najlepiej z przecudnymi, klimatycznymi ilustracjami mistrza Jerzego Srokowskiego ( u mnie wydanie z 1971r ). Bajka, bajka.....

- Czy ten Andersen był gejem? No i ta Konopnicka, czy ona przypadkiem nie była lesbijką.....?
- HAAAAHAAAA....





Zimowe uśmiechy przesyłam,
am

2 komentarze:

  1. łapie usmiech ciach
    matuluuuuu jakiego ja mam doła ;-((((
    gdybym miła sufit to bym sie powiesiła-ale sufit nie mam za to gnojówke po całym domu
    dzieki za czape- rozbawiła mnie taka oddychajaca wersja

    OdpowiedzUsuń
  2. Hania, na doły nie patrz! Śmiej się do loczkowego słoneczka, o geniuszu w łóżku nie wspomnę:))))))

    OdpowiedzUsuń